Jeżeli ktoś kocha miejskie, industrialne klimaty, to chyba nie ma lepszego miejsca na ślub jak Łódź. Wybór miejsca przyjęcia w przypadku Bogny i Maćka nie był trudny, stąd właśnie pochodzi nasza Pani Młoda. Tym razem padło na Browar Księży Młyn.

Na początku Bogna zaskoczyła Gości zjawiskowym lookiem i to wcale nie w białej sukience;) Razem z Maćkiem przywitali ich na górze restauracji, gdzie na ceglanym poddaszu ze stropami zjedli wspólnie obiad.
O aranż zadbała niezawodna Ola z MY BIG DAY nadając wszystkiemu nieco szyku kryształowymi żyrandolami i miedzianymi naczyniami.

Po obiedzie Bogna wróciła się przebrać do pobliskich loftów, a Maciek zabrał Gości na spacer! A co, każdemu się przyda chwila oddechu po jedzeniu;)

Sama ceremonia odbyła się w ogrodzie i tutaj dosłownie na chwilę porzuciliśmy cegłę, ale nadal klimat był bardzo nowoczesny. Jak Bogna i jej suknia. Robert Czerwik nie po raz pierwszy wykonał świetną pracę!

Po ceremonii standardowo szampan, życzenia i kwiaty na trawie, a potem? Niestandardowo spacer, oczywiście!

Po powrocie Goście już nie wracali na górę restauracji, nie mieli też przypisanych miejsc, dania nie były już serwowane do stołów, a każdy mógł wybrać coś dla siebie z obfitego bufetu oraz zamówić pizzę! Tak, kolejne zaskoczenie! Chociaż nie dla Gości Bogny i Maćka, bo każdy kto Ich zna wie, że są największymi fanami pizzy na świecie, więc jak na imprezie „ich życia” mogłoby jej zabraknąć?

Poza pizzą można było sobie też zamówić ulubioną piosenkę i tańczyć bez przerwy;) I jak Wam się podoba ślub w takim wydaniu? Bo nam BARDZOOOO!!!

Zdjęcia w wykonaniu najbardziej kochającego miejskie klimaty https://www.petersadowski.com/

Pozdrawiamy, ONE.