Jak myślałam sobie jak chciałbym, żeby wyglądał mój tegoroczny wigilijny stół, to przypomniało mi się przypadkiem znalezione zdjęcie w internecie.

I od razu wiedziałam, że połączenie wełny i zielonej, surowej choinki to jest dokładnie to, co chciałabym zobaczyć u siebie 24 grudnia. Jest tylko jeszcze jedna kwestia… trzeba to zrobić tak, żeby podobało się dzieciom. Kajto i Helena absolutnie „nie kupią” surowych dekoracji świątecznych, a dla mnie magia świąt to uśmiech dziecka.

Wystarczyło jedno zdjęcie pokazane Edycie z kwiaciarni POKUSA, żeby powstał stół, który widzicie w tym poście. Tak! Z reguły przy prywatnych imprezach korzystam z pomocy uzdolnionych ludzi, z którymi współpracuje w ramach ONE. Ich pomoc jest niezastąpiona, nawet jeżeli mówimy o imprezach domowych. Rzadko kto wie, że przy pomocy takich osób możemy stworzyć coś pięknego nie tylko na ślub, że rzeczy typu naczynia, podtalerza i inne dodatki można wypożyczać nawet na własne urodziny i tym samym zaskakiwać gości.

Dziś, dzięki temu, że się znamy i lubimy;) chciałam Wam pokazać jak może wyglądać również Wasz stół, jeżeli nie macie na niego pomysłu.

Po pierwsze ja wyszłam od tego, że chciałabym mieć na stole surowe choinki, w szklanych, dużych naczyniach. Mam bardzo duży stół i nie chciałam, żeby dekoracje zginęły. Przez szkło widoczna jest ziemia, uwielbiam taki surowy klimat. Do tego Edyta dodała samodzielnie robione lampiony w „sweterkach”, co zdecydowanie ociepliło klimat;)

Pojawiły się również pieńki z kloszami na ciastka i pierniki. Zdecydowanie uważam, że jedzenie może być dekoracją, jednak staram się nigdy nie czynić z niego głównej dekoracji. U mnie półmiski z wędlinami i sałatami zawsze leżą na kuchennej wyspie. Powiedzmy w „domowym bufecie”, który znajduje się o krok od stołu. Nie jestem zwolennikiem zastawiania stołu wszystkim co zamierzam wyserwować. Lubię jak dekoracje wiodą prym, a goście smakują i jedzą na talerzach, a nie tylko oczami.

Częścią dekoracji były również koniki na biegunach, gwiazdki i swobodnie rozsypane kółeczka, wszystko z delikatnie bielonego drewna. A do tego wełniane kulki. Czyli coś, co na pewno Kajto i Hela pokochają jak tylko siądą do stołu:)

Nie jestem zwolennikiem obrusów, na co dzień używam podkładek, a od święta chętnie wypożyczam podtalerza, ponieważ nie tylko są praktyczne i dodają elegancji, ale też świetnie zaznaczają miejsce dla każdego. Dodatkowo zawsze materiałowa serwetka, tym razem beżowa, pasująca do „sweterków”, wełniany decor z kawałkiem choinki i zrobiona z drewnianego kółeczka winietka. Takie winietki mogą również samodzielnie przygotować Wasze dzieciaki, będą miały wkład w Wasz stół i zajęcie w „świątecznym bałaganie”;)

I jak Wam się podoba mój świąteczny stół w takiej wersji? Czy udało mi się Was zainspirować. Z pomysłem, czy bez zachęcam Was do odwiedzania florystek i dekoratorek. W Kielcach ja korzystam z niezastąpionej pomocy Edyty z kwiaciarni POKUSA, którą z całego serca Wam polecam.

Pozdrawiam Was inspiracyjnie i pamiętajcie, że Święta to piękny moment na celebrowanie!

Dziękuje Edyta (kwiaciarnia POKUSA www.facebook.com/kwiaciarniapokusa) za to, że zawsze skusisz mnie na jakieś fajne dekoracje:)

Dziękuję Marcinie (www.fotochrusciel.pl) za to, że potrafisz pięknie ukazać efekty naszej pracy:)

ONA. Kinga