Przymiarki – czas start!

01

Zgodnie z zasadą, dopóki nie spróbuję, to nie uwierzę, wybrałam się na przymiarkę sukien ślubnych. I spróbowałam, tańczyłam, biegałam, skakałam i teraz mogę z czystym sumieniem Wam opwiedzieć co i jak. I chociaż już nie wychodzę za mąż, mam to za sobą, to przymiarki sukien ślubnych zawsze będą dla mnie ekscytujące. Bawiłam się świetnie, chociaż do końca życia będę wierna swojemu wyborowi sprzed ponad 4 lat. Ale, właśnie z tego powodu, bardzo, bardzo Was namawiam na przyłożenie się do tej części organizacji przyjęcia. Ważne jest, żeby za kilka, kilkanaście lat, kiedy weźmiecie do ręki swoje ślubne zdjęcia, nie żałować wyboru i móc na siebie patrzeć bez przerażenia w oczach!

OK, więc jak wybierać, co wziąć pod uwagę?
Po pierwsze, ta jedna jedyna musi do Ciebie pasować. Nigdy się nie przebieraj z okazji ślubu! To nie bal przebierańców, to Twój dzień!
Po drugie, weź pod uwagę miejsce ceremonii, konwencję ślubu i stylizację przyjęcia! Fajnie, jak jest to jedna całość!
Po trzecie, komfort! Absolutnie stoję na jego straży. To prawdopodobnie jedyna taka impreza w Twoim życiu, nie pozwól, żeby fiżbiny, treny i falbany ją zepsuły, tym bardziej, że zaraz Wam udowodnie, że moda daje nam naprawdę wiele możliwości!
I po czwarte, święte czwarte, przymierzaj, przymierzaj, przymierzaj, do znudzenia, nawet te które pozornie do Ciebie nie pasują, musisz być pewna, że to ta jedyna!
I jeszcze po piąte, nie bój się tego robić, ja wiem, że to salon sukien ślubnych, że one są piękne, białe, i że jeszcze nie Twoje, ale jak sukienka się rozleci podczas przymiarki od tańczenia, siedzenia czy skakania to szczerze radzę: zmień salon!

Poniżej przedstawię Wam kilka wzorów sukienek, bardzo różnych, każda z nieco innej bajki, każda na inny ślub, dla innej dziewczyny, ale każda ma coś w sobie, co mnie zauroczyło!

Zacznę spokojnie, jak iść do ślubu w katedrze, kościele. Oto mój typ, „rybka’, idelanie współgrająca z figurą, góra eksponująca ramiona i przyozdobiona małymi kwiatuszkami i do tego tren! Muszę przyznać, że czułam się w niej wyjątkowo, bardzo podkreślała „patetyczność” sytuacji. Tren + welon zarzucony na twarz, absolutnie kładą każdy inny zestaw na kolana. Niby to już było, ale w takiej odsłonie ja to kupuję na 100%.

IMG_20141124_131705 IMG_20141124_131800 IMG_20141124_131846Suknia: San Patrick, model Sigourney        Welon: Pronovias 

No dobra, a co z komfortem na przyjęciu? A jest drogie Panie, okazuje sie, że ta sukienka ma sprytne rozwiązanie, które pozwala na pozbycie się pokaźnego trenu i pełen luz w tańcu!  Do tego zmiana kreacji w jakieś 2 minuty! Była długa, zjawiskowa, a jest krótka eksponująca buty i nogi!

IMG_20141124_141325 IMG_20141124_141444 IMG_20141124_141646

Opcja numer dwa, to dla mnie suknia na ślub urzędowy, najlepiej w jakimś urokliwym, zabytkowym pałacyku. Ale bez nudy, wydanie eleganckie i z klasą, jednak absolutnie z tym „czymś”. Długie rozcięcie na nodze, zajwiskowa koronka u góry z nowocześnie wyciętym dekoltem, tylko uwaga, takie dekolty nie lubią dużych biustów! Tutaj jestem przekonana, że to wybór na całe życie, bo taka suknia ani nie wychodzi z mody, ani się nie nudzi.

IMG_20141124_154015 IMG_20141124_154202 IMG_20141124_154057Suknia: Diana

A teraz to, co lubię najbardziej, czyli odkryte plecy! Dla mnie nie ma lepszej cześci ciała u kobiety, tym bardziej, że przez większość ceremoii, to właśnie one są najbardziej eksponowane. Długo na polskim rynku nie było takich sukienek, nie wiedzieć czemu? Pewnie przez obyczajowość, ale na szczęście wszystko się zmienia. To suknia, która nie wymaga wielkiego przygotowania, wyczesanej fryzury i nie wiadomo jakich dodatków, wkładasz ją i wychodzisz… No może przydadzą się jakieś fajne duże kolczyki. Jest zwiewna, lekka, kosmicznie wygodna, ukrywa płaskie pośladki i robi mega wrażenie. Uwielbiam takie suknie, niby nic, a jednak coś. Nadaje się na każdy rodzaj ślubu, moim zdaniem, do kościoła może być z welonem, do urzędu z woalką, na plener z opaską, może być bardzej vintage i bardziej nowowczesna dzięki np. zmianie paska. I jak Wam się podoba?

IMG_20141124_155830 IMG_20141124_155753 IMG_20141124_160154Suknia: Mia Lavi, model 1424

A teraz zabieram Was na łąkę, na ślub w plenerze, najlepiej boso. Ta suknia, czego absolutnie nie oddają te zdjęcia, to prawdziwe rękodzieło, uszyte z różnych rodzajów koronek, misternie wykończone. Jak się okazuje, nawet tak mała osoba jak ja może nie utonąć w falbanach, a czuć się w nich dobrze. Oczywiście tutaj przydałby się wianek i warkocz, ale i tak w niej odpoczęłam, co przydało się na dalszą część przymiarek;)

IMG_20141124_162417 IMG_20141124_162035 IMG_20141124_162544Suknia: San Patrick, model Shadia

Ok, był kościół, był urząd, było sielsko i anielsko, a teraz czas na big city! Ta sukienka ma moc i wymaga charakteru. Jak jesteś skryta i raczej nieśmiała to nie jest to pewnie Twój ideał. Ale jak jesteś odważną, pełną energii kobietą, która chciałaby ślub w centrum wielkiego miasta, to chyba nie masz się co zastanawiać. Jest mocne zdobienie, z trenem i odkrytymi nogami. Nie wiem co takiego jest w tej sukience, ale ma power, od razu czułam się bardziej kobieco i sexy! Do tego ponownie komfort, ten tren można po ślubie odpiąć i po prostu iść z gośćmi na impreze do klubu, w takiej małej białej, co Wy na to?

IMG_20141124_164153 IMG_20141124_164229 IMG_20141124_164255Suknia: UkrShic, model 2649

A na koniec, biegiem do ołtarza! 7/8, falbany i gorset. Sukienka skrojona do zabawy! Ślub stylizowany, vintage, proszę bardzo, niezależnie od miejsca, ten typ pasuje wszędzie! Sprawdziłam dokładnie, jak się w niej biega i tańczy i wiecie co? Było bosko! Wkładasz tą sukienkę i od razu jakoś wiesz, że dzień ślubu to będzie dobra zabawa. Taka długość, najmodniejsza chyba w tym sezonie, jest urocza, wdzięczna i co najważniejsze widać spod niej buty! Czy w szpilkach można biegać? Można, nawet bez połamanych nóg i odcisków, te buty są wygodniejsze niż moje trampki i sto razy ładniejsze. Pięknie układają stopę i nogę, przez co od razu cała sylwetka wygląda lepiej. Ok, moja sylwetka w tej sukience nie wygląda najlepiej, ale ja do wszystkiego jestem za niska, ale jak Wy, moje drogie panny młode przymierzycie tą suknię i te buty, to same zobaczycie, że nie mogłyście wybrać lepiej!

IMG_20141105_104328 IMG_20141105_104245 IMG_20141105_105428IMG_20141105_104213 IMG_20141125_100718 IMG_20141125_100755Suknia: Mia Lavi, model 1413        Buty: Penrose

Kończąc ten post, nie mogę nie pozdrowić dziewczyn z salonu Promriage z Kielc! Dziewczyny dla Was warto przejechać pół Polski, bo suknie to jedno, ale wybierać je w takiej atmosferze to raczej niespotykane! Dziękuję, że nie wygoniłyście mnie już po pierwszej przymiarce, bo chciałabym wpadać częściej! Absolutnie LUBIĘ TO!

Salon: http://www.promariage.pl/

Pozdrawiam, Kinga