Niby każdy, kto chciałaby zorganizować ślub w romantycznej, ogrodowej scenerii ucieka z Warszawy do lokali gdzie jest cicho i przyjemnie.

Jednak tych dwoje ani uciekać nie chciało, ani tego nie zrobiło, a Warszawę kochają na tyle, że ślub i to kościelny chcieli mieć w jej samym centrum. A my im w tym pomogłyśmy.

Czy było romantycznie?… Hmmm, nawet bardzo. Królował róż, ale nie tylko na kwiatach, tym razem w różu pojawił się sam Pan Młody, odważnie prawda? I jak efektownie. Jednak Kuba, nie obraź się, ale to Marta wiodła prym przy ołtarzu;) Chociaż tak naprawdę to idealnie się uzupełniacie i pasujecie do siebie.

Na ceremonii w orszaku, poza chłopcami z kredowymi tabliczkami i adekwatnymi do sytuacji napisami pojawił się także ukochany psiak Pary Młodej.

No cóż możemy rzec, tych dwoje ma w sobie odwagę, dystans, styl i „warszawski luz”;) ale też masę uczucia do siebie, fajnych emocji i romantyzmu.

fot. Kinga Herok, www.kingaherok.com

I co można romantycznie w samym centrum tłocznej Warszawy? Pewnie, że można, jak się tylko chce;)

Pozdrawiamy, Paulina i Agata